TRZY ETAPY – Etap I [2/3]



DRACON MALFOY – NAJBARDZIEJ POŻĄDANY KAWALER ROKU WEDŁUG NASZEGO RANKINGU – NIE ZDOBĘDZIE NAGRODY W PRZYSZŁYM ROKU!
Jak donoszą nasi informatorzy – Dracon Malfoy, czterokrotny zdobywca tytułu Najbardziej Pożądanego Kawalera Roku, wraz z dniem 10 października bieżącego roku przestał być kawalerem. Co najbardziej zaskakujące, kandydat na nowego Ministra Magii oświadczył się Hemionie Granger. Świadczyć to może jedynie o zmianach, jakie zaszły w Draconie od czasów Hogwartu, gdzie – jak powszechnie wiadomo – oboje znani byli z uprzykrzania sobie życia.
Wywiad z Parvati Patil – szkolną koleżanką Hermiony i Draco – znajdziecie na stronie 14, wraz z kilkoma załączonymi zdjęciami naszej zaskakującej pary.

Hermiona ze złością rzuciła szmatławcem – jakim był magazyn Czarownica – w najbliższą ścianę. Papier odbił się i opadł na jasne panele, a Hermiona zmuszona była oglądać okładkę, na której znalazło się jej zdjęcie z Malfoy'em. Nie chciała, aby ta wieść rozeszła się w taki sposób – nie chciała, aby rozeszła się w ogóle. Bała się nawet przeczytać wywiad z Patil – domyślała się, jakie bzdury mogła powiedzieć jej koleżanka, z którą ostatni raz widziała się w dniu zakończenia Bitwy o Hogwart.
Przez chwilę nie wiedziała, co ze sobą zrobić, a gdy już chciała iść do kuchni, z zamiarem zrobienia sobie herbaty, ktoś zaczął głośno dobijać się do drzwi. Nie planowała przyjmowania gości, ale podczas ostatnich dwóch tygodni jedynie Malfoy pojawiał się znienacka, zaburzając jej spokój. Zrezygnowana podeszła do drzwi i otworzyła je, zupełnie nie dziwiąc się widokiem blondyna, stojącego na nieco już brudnej wycieraczce. Zanotowała w pamięci, aby ją wyczyścić w wolnym czasie.
– Wejdź – mruknęła ze zrezygnowaniem.
– Gdzie zgubiłaś entuzjazm?
– Ucieka zawsze, gdy pojawiasz się w pobliżu – dogadała mu nie bez satysfakcji.
Nie zważając na mężczyznę, depczącego jej po piętach, kierowała swe kroki tam, gdzie zamierzała – do kuchni po herbatę.
– Widziałaś artykuł? Ludzie złapali haczyk – powiedział, nie kryjąc dumy w swoim głosie.
– Wolałabym, aby go nie łapali.
– W naszej umowie nie mówiłaś, że przeszkadza ci rozgłos. To raczej normalne, zważając na moją kandydaturę – tłumaczył jej spokojnie.
– Owszem, a z racji tego, że oficjalne papiery podpiszemy w dniu ślubu, czyli za trzy miesiące, podczas których wszystko może się wydarzyć, możemy skorygować to, o czym zapomnieliśmy i dodać punkt o ochronie prywatności – powiedziała twardo, patrząc mu prosto w oczy.
– Zastanowię się – posłał jej kpiący uśmiech. – Co robisz?
– Herbatę – fuknęła. – Nie widać?
– Dlaczego nie poprosisz o to skrzaty?
Draco był zupełnie nieświadomy tego, na jak grząski teren wstąpił. Odwróciła się na pięcie i w dwóch krokach do niego podeszła, palcem wskazującym dźgając go w klatkę piersiową.
– Nie będę wykorzystywała biednych stworzeń, dla których ty nie masz szacunku, do zrobienia czegoś, co bez problemu mogę zrobić sama, ty cholerny hipokryto!
– Woah, spokojnie. Wiem, miałaś w Hogwarcie te swoje wszy, czy co to tam, ale nie jestem moim ojcem, nie terroryzuję moich pracowników.
– Czyżby?
– Owszem. Sama się przekonasz, jak już ze mną zamieszkasz. Zrobisz mi też?
– Co ci zrobić? – zdziwiła się.
– Herbatę – wywrócił oczami. – Zieloną.
Zacisnęła w złości pięści, a Draco jedynie obrzucił ją rozbawionym spojrzeniem. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, ale on jako pierwszy się poddał i jedynie lekko uśmiechnął.
– Poproszę – dodał i wyszedł, zostawiając Hermionę samą w kuchni, w totalnym szoku i lekko otwartymi ustami z wrażenia. Z dnia na dzień była coraz bardziej pewna, że Malfoy uderzył się w głowę – bo jak inaczej mogła wytłumaczyć jego zachowanie?


– Daj spokój, przecież nie może być aż tak źle – powiedział ostrożnie Harry, gdy następnego dnia spędzała u niego przerwę na lunch.
Jego gabinet wyglądał identycznie do jej, z tym wyjątkiem, że był znacznie większy – chociaż to ona z ich dwójki odwalała papierkową robotę i siedziała w biurze. Dla Pottera biuro było miejscem, w którym sam był gościem – liczne akcje w terenie uniemożliwiały mu spędzanie czasu w tymże pomieszczeniu.
– Wpadł do mnie wczoraj wieczorem. – Jej skwaszona mina mówiła wszystko.
– Nie zrozum mnie źle, Hermiono, ale...
– Tak, Harry?
– No wiesz, zgodziłaś się na ten cały... układ. Oświadczył ci się... Właśnie, Ginny chce usłyszeć wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. – Wywrócił oczami. – Oświadczył się – kontynuował po chiwli – i niedługo z nim zamieszkasz. Stara się o stanowisko Ministra Magii, musi dawać dobry przykład i te sprawy. Więc, kochanie moje, wspólne spędzanie czasu z twoim przyszłym mężem jest nieuniknione.
Pokiwała zamyślona głową. Doskonale wiedziała, że jej czarnowłosy przyjaciel ma rację, ale nie dopuszczała do siebie tej myśli. Owszem, zauważyła już, że Malfoy się zmienił, ale obawiała się, że to tylko pokazowa maska, jaką założył. Jego nowa zbroja – tego dobrego, który się nawrócił. Nie ufała mu – taka głupia nie była. Zawsze przy nim czujna, wyszukiwała jakichś potknięć. Czegokolwiek, do czego mogłaby się przyczepić, co mogłaby podważyć. Ale póki co nie znalazła nic.
– Wiesz – dodał po chwili Harry. – On rzeczywiście już nie jest tym samym zadufanym w sobie dupkiem. W przeciwnym razie już dawno zabiłbym go przy jakiejś misji. Ale prawda jest taka, Hemiona, że on nam naprawdę bardzo pomaga.
Kiwnęła głową. Nie mając ochoty dłużej rozmawiać na ten temat, zagadała przyjaciela o dokumenty najświeższej misji, nad jaką pracował.


Draco Malfoy siedział rozparty na kanapie w swoim salonie, delikatnie poruszając prawą dłonią i sprawiając, że bursztynowe whisky kołysało się w szklance. Po raz kolejny zastanawiał się, czy podjął dobrą i w pełni świadomą decyzję. Czy rzeczywiście chciał splamić ród Malfoyów związkiem ze szlamą, czarownicą mugolskiego pochodzenia, kimś niewartym nawet jego uwagi? Wiedział jednak, że to zapunktuje mu przy wyborach, że dzięki niej zdobędzie więcej głosów – w końcu była bohaterką, jedną ze Świętej Trójcy Hogwartu, przyczyniła się do wygrania bitwy z Voldemortem.
A on? Udało mu się udowodnić, że wojna go zmieniła, że już nie jest nadętym arystokratą. Zyskał uznanie, wysoką pozycję w Ministerstwie... Wciąż jednak niektórzy mu nie ufali – i mieli rację; były śmierciożerca, więc to nie możliwe, że tak zmienił się w ciągu pięciu lat.
A jednak – publiczne pokazywanie się z Granger, oświadczyny... to wszystko było kolejnymi bonusami, do zdobycia upragnionej pozycji. Pragnął władzy – chociaż jego cele znacznie się zmieniły. Chciał dbać o społeczność czarodziejską, podwyższyć standardy życia. Miał multum pomysłów, ale do ich realizacji potrzebował być Magistrem. A do tego była potrzebna mu Granger, wkrótce już Malfoy. Koło się zamykało.
Warunki, jakie jej postawił, były wymyślone na odczepnego – zależało mu tylko na tym, aby nie uciekła od niego przy najbliższej okazji. Jakby to wyglądało? Minister Magii rozwodzi się z żoną. Musiał mieć ją przy sobie jak najdłużej i cieszył się, że Ronald Weasley pewnego dnia napatoczył się całkowicie pijany na jego osobę. Rudzielec, nieświadomy tego, z kim popijał w ekskluzywnym barze – liczyło się tylko to, że pił za darmo i pił dużo – powiedział Daconowi wiele przydatnych szczegółów i podrzucił mu pomysł na to, jak zdobyć Hermionę Granger. Był mu wdzięczny, chociaż w życiu by się do tego nie przyznał.
– Dobra, Granger, chyba pora na odwiedziny – powiedział w pustą przestrzeń, z lekkim uśmiechem na ustach.
Duży dom był dla niego poniekąd utrapieniem – miał co prawda skrzaty, które zajmowały się wszystkim, ale po pięciu długich latach, miał dość pomrukiwania do samego siebie. To był kolejny z plusów związku z Hermioną – dzięki niej, nawet jeśli będą to zawsze kąśliwe uwagi, będzie miał się do kogo odezwać.


– Ale szczegóły, Hermiono, szczegóły! Jestem głodna szczegółów! – Ginny Potter żywo gestykulowała dłońmi, siedząc na małej, drewnianej ławeczce w parku niedaleko Oxford Street.
– Ale co mam ci opowiedzieć, Ginny? Te zaręczyny były zupełnie inne niż twoje i Harry'ego. Zero miłości, chociaż muszę przyznać, że się postarał i zrobił to romantycznie. Chociaż publicznie, za co otrzymał wielkiego minusa ode mnie – mówiła Hermiona. – Mógł to zrobić dyskretnie, ale nie, on, pan i władca, musiał to zrobić przed ogromnym tłumem gapiów!
– Hermiono!
– Słucham, Ginny?
– Szczegóły! Szczegóły, na Merlina! Gdzie cię zabrał?
Hermiona westchnęła ciężko i spojrzała na miedzianowłosą przyjaciółkę, która w przeciwieństwie do niej, strasznie się tym wszystkim ekscytowała. Obiecała nawet w przygotowaniu do wesela, jakby zupełnie zapomniała, za kogo wychodzi panna Granger.
– Zabrał mnie w przerwie na lunch do parku obok Ministerstwa, a przecież jak wiadomo, zawsze kręci się tam masa czarodziei. Przygotował piknik, dał mi bukiet herbacianych róż – mówiła znudzona. – Z drugiej strony zastanawiam się, skąd wiedział, że wolę herbaciane od czerwonych. W każdym razie jedliśmy truskawki, czereśnie i inne owocki, rozmawiając na temat jego ostatnio przeczytanej książki, która de facto była jednocześnie ostatnio przeczytaną moją książką, a co zadziwiające, oboje mieliśmy takie samo zdanie o niej.
– Hermiono...?
– Tak?
– Przynudzasz i odchodzisz od tematu – zauważyła młoda kobieta.
– Przepraszam. – Wzruszyła ramionami. – Potem, gdy tylko wokół nas kręciło się jeszcze więcej ludzi, a przerwa na lunch powoli się kończyła, wstał i pociągnął mnie za rękę do góry. Na pewno nie trudno ci będzie uwierzyć, że byłam zdziwiona. Ale wtedy klęknął i wyciągnął pierścionek. – Kobieta ponownie wzruszyła ramionami. – To było nieco męczące, bo nie bardzo wiedziałam, jak powinnam zareagować, ale wykrzesałam z siebie najwięcej entuzjazmu, na ile było mnie stać.
– A pocałował cię? – dopytywała Ginny.
– Chciał, ale gdy już powiedziałam to tak, odsunęłam się o krok i dodałam, że jestem zdziwiona tym wydarzeniem, a on dał za wygraną.
– Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że czeka cię znacznie intymniejsze zbliżenie z nim, niż sam pocałunek? Może powinnaś to zrobić stopniowo, no wiesz, żeby powoli się przyzwyczajać do jego dotyku i tych spraw.
– Nie denerwuj mnie, Ginny – mruknęła Hermiona. – Porozmawiajmy o czymś innym, znacznie przyjemniejszym. Rozważam zrezygnowanie z posady w Ministerstwie – oznajmiła bez ogródek, na co ruda spojrzała na nią z mieszaniną zaskoczenia, jak i niedowierzania.
– Zwariowałaś?
– Nie. Malfoy chce zostać Ministrem i już zapowiedział mi awans, a jak wiesz, ja nie lubię plotek na swój temat, a tym bardziej tych o podłożu... no, tych z pracy – powiedziała.
– Ale co wtedy zrobisz? Nie jesteś typem takiej osoby, co może siedzieć codziennie w domu, zajmując się nim! Lubisz pracować, zawsze lubiłaś.
– Dlatego właśnie rozważam otwarcie kawiarni – wytłumaczyła spokojnie. – Zatrudnię dwie, może trzy osoby do pomocy.
– A co na to Malfoy? – zapytała kobieta, niszcząc pojawiający się dobry humor Hermiony.
– Nie jesteśmy małżeństwem, żebym musiała mu się spowiadać – fuknęła.
– Jeszcze – poprawiła ją pani Potter. – Jeszcze nie jesteście małżeństwem.
– Czy przypominanie mi o tym na każdym kroku naprawdę jest konieczne?
– Owszem.
– Jesteś okropna, Ginny.
Wywróciła wesoło oczami, po czym przytuliła mocno Granger.
– Wiem, że lubisz być niezależna, ale prowadzenie kawiarni w Londynie to... duże wyzwanie – powiedziała niepewnie ruda.
Hermiona westchnęła.
– To tylko luźny pomysł, Gin, być może wcale nie wypali i... a bo ja wiem? Może otworzę pizzerię? Zatrudnię przystojnego włoskiego kucharza i...
– I będzie to naruszało elementy naszej umowy, Granger.
Hermiona zaskoczona odwróciła się i jej oczom ukazał się Draco Malfoy, ubrany jak zwykle w drogi i skrojony na miarę garnitur.
– Jak długo tak za nami stoisz?
Zmarszczyła brwi, uważnie mu się przypatrując.
– Od momentu, gdzie zdeklarowałaś, że nie będziesz mi się spowiadać.
Wywrócił w rozbawieniu oczami.
– Czego chcesz? – warknęła.
Ginny przyglądała się temu z nieodgadnioną miną. Żadne z nich nie zwracało na kobietę uwagi, zajęte sprzeczką.
– Chciałem odwiedzić moją przyszłą żonę, ale nie było jej w domu, więc postanowiłem sprawdzić, czy przypadkiem mnie nie zdradza tuż przed ślubem.
– I co, dowiedziałeś się? – zapytała kąśliwie.
– Tak, dowiedziałem się, że właśnie to planuje.
Ginny roześmiała się cicho, tym samym zwracając na siebie uwagę przyszłego małżeństwa. Otrzymała w zamian nieprzychylne spojrzenia.
– Idziemy do domu! – W końcu rozkazał mężczyzna.
– Chyba śnisz, Malfoy.
– Nie. Idziemy i to już.
– Nie ma mowy.
– A właśnie, że jest. Idziemy!
Mierzyli się długo wzrokiem, a żadne z nich nie chciało odpuścić i przegrać tego pojedynku. Wciąż obecna obok Ginny, oglądała to przedstawienie z rozbawieniem wypisanym na twarzy, z trudem powstrzymując śmiech.
– Jesteście niemożliwi – odezwała się w końcu, kręcąc głową z dezaprobatą. – Jeśli tak ma wyglądać wasz związek, to koniecznie musicie się zaopatrzyć w porządne łóżko, bo ponoć najlepszym wyładowaniem emocji jest...
– Stop – przerwała jej Hermiona. – Nie chcę tego słuchać. Żadnego łóżka.
Głośne śmiechy pani Potter i Malfoy'a słychać było z daleka.


– Ona po prostu została przeciągnięta na jego stronę! – jęczała Hermiona, zapadając się nieco w fotelu przed biurkiem Harry'ego. – Ekscytuje się tym, podczas gdy ja mam coraz więcej obaw – mówiła dalej, żywo gestykulując. – Harry, zrób coś!
– Co mam zrobić, Hermiono? – zapytał bezradnie.
– No... nie wiem.
– Zgodziłaś się na ten układ. Może powinnaś... Ehh, sam nie wiem. Spędź z nim trochę czasu, no wiesz... Żeby chociaż minimalnie go zaakceptować, żeby ci było łatwiej i żebyś, no...
Na policzki Harry'ego wstąpiły lekkie rumieńce.
– Harry?
– No wiesz, Harmiono, o co mi chodzi. Nie każ mi tego mówić.
– Każę ci to powiedzieć.
Brunet westchnął głośno, dając wyraz swojej irytacji.
– Okay – zgodził się niechętnie. – Musisz zmniejszyć swoją niechęć do niego chociaż troszeczkę, żeby... udawać dobrą żonę.
Przyjrzała mu się uważnie, po czym równie zirytowana oświadczyła:
– Kłamiesz.
– Dobra. Niech ci będzie. Chciałem powiedzieć, że to konieczne, abyście się ze sobą... zbliżyli. No wiesz...
– Nie, nie wiem.
– Na litość Merlina, Hermiono! Macie uprawiać ze sobą seks, żeby mieć dziecko, bo taka była umowa! – wybuchł w końcu.
Na twarzy kobiety pojawił się lekki uśmiech satysfakcji. Nagle Harry zrozumiał, co właśnie zaszło.
– O nieeee – jęknął. – Zrobiłaś to specjalnie.
– Nie zaprzeczę, ale też nie potwierdzę – zachichotała – ale możesz przyjąć, że właśnie dopięłam swego.
– To nie moja wina, że nie lubię o tym rozmawiać wprost.
Pokręciła głową, śmiejąc się.
– To nie jest wcale takie trudne, Harry. Ale wracając do tematu, to, że będę musiała to zrobić, nie oznacza od razu, że mam go polubić.
– Ale żeby przeżyć i nie ześwirować z nim w jednym domu, owszem.
Kobieta zamyśliła się.
– Zwłaszcza, że obydwoje macie ciężkie charaktery.
Doskonale o tym wiedziała. I wiedziała też, że jeśli coś się nie zmieni, najprawdopodobniej ich umowa albo będzie trwała w nieskończoność, bo nie zostanie tak szybko wypełniona, jak Hermiona by chciała, albo zostanie zerwana i ona nigdy więcej nie zobaczy rodziców.
– Nie mniej, nie polubimy się ot, tak...
– Właśnie po to macie miesiąc poślubny, Hermiono. Oboje będziecie musieli odrzucić swoje uprzedzenia. A z tego, co widać, Malfoy chyba nie będzie miał z tym większych problemów.
– W przeciwieństwie do mnie.
– Właśnie.
Zamilkli oboje. Nie mieli już czego dodać.




Dodaję ten rozdział szybciej, niż myślałam. Kolejnego jeszcze nie mam napisanego, więc publikacja 3/3 pewnie się nieco przeciągnie (podejrzewam, że pojawi się dopiero w sierpniu). Zwłaszcza, że wyjechałam i nie mam za bardzo dostępu do laptopa. Mam przeogromną nadzieję, że dacie znać, co myślicie. ;) 
Dodajcie się do obserwujących, wtedy nie przegapicie nowej części Trzech etapów! ;) 


13 komentarzy:

  1. Cudowne! Szkoda, że kolejny rozdział pojawi się tak późno. Czekam z niecierpliwością na to, co wydarzy się między nimi

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne! Uwielbiam motyw układu+małżeństwa w opowiadaniach dramione! Po tych dwóch częściach skradłaś moje serce! Mama nadzieję, że uda Ci się szybciej wstawić kolejną, bo jestem niezmiernie ciekaw jak potoczą się dalej ich losy :)
    Jestem zaskoczona tym, że Hermiona tak łatwo zgodziła się na ten "układ" zwłaszcza, że jednym z warunków zobaczenia rodziców jest urodzenie Draco dziecka! No, ale czego nie zrobi się dla rodziny?
    Cóż, ciekawi mnie jak to rozwiniesz :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!
    Charlotte Petrova

    W wolnej chwili zapraszam do siebie: "Auror z wymiany" a także na prolog mojej nowej historii: "Wschód słońca"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam pojęcia, że masz nowe opowiadanie, bo (aż wstyd mówić/pisać) jeszcze mam do nadrobienia połowę Aurora, ale naprawdę cieszę się, że widzę Ciebie u siebie. A jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że Ci się spodobało. Wiem, że może zbyt szybko przyjęła układ, ale to krótkie opowiadanko, które właściwie miało być długim shotem, a potem 3 częściowym, więc nie chciałam tak tego przeciągać. Ktoś mi powiedział wcześniej, że właśnie dzięki szybkiej akcji czyta się "na raz" i przyjemnie, więc myślę, że przeciąganiem akcji tylko bym to popsuła.
      Kolejna część w trakcie pisania, więc mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. ;)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Najlepiej nadrabiać zaległości, ale czemu podczas choroby?
    Cześć,
    Nareszcie tu dotarłam. Długo, długo szłam, ale najważniejsze, że w końcu doszłam.
    Trzy Etapy. Są niesamowite. Ja kocham, kocham takie opowiadania dramione,wiesz małżeństwo itd.
    Ogólnie cała całość jest bardzo ciekawa. Matko jak to brzmi, cała całość? No chodzi o pomysł. Mam nadzieje, że będziesz miała cały czas motywacje na nowe rozdziały.
    Ten rozdział jest bardzooo fajny. A zwłaszcza rozmowa Harry'ego i Hermiony o... tym o czym Harry nie lubi mówić :D
    I nie dziwie się, że Malfoy (Draco) i pani Potter się tak dogadują ;)
    Oj chce poznać więcej szczegółów, bo ja to taka studnia z drugim dnem.
    Pozdrawiam i życzę wenny, szczęścia i zdrowa (bo zdrowie jest najważniejesz)
    Pozdrawiam,
    Re(Beca)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że dotarłaś! Każdy czytelnik mnie cieszy, ale Ci, których już troszkę znam, jeszcze bardziej! :D No i niezmiernie się cieszę, że przypadło Ci do gustu!
      Buziaczki :*

      Usuń
  4. Pierwsze moje spostrzeżenie jest takie, że Malfoy traktuje Hermionę jak małego, nieposkromionego kotka. :D Tak się z nią trochę bawi, podpuszcza, denerwuje i śmieje się z jej zachowań. Urocze. :)
    Hermiona też jest taką dobrą, waleczną kobietą, która nie da sobie w kaszę dmuchać i potrafi się mu postawić, przepchnąć swoje warunki. Na początku myślałam, że może zbyt mało wysiłku włożyła w 1) wywalenie Draco za drzwi za pierwszym razem, ale wspomniałaś, że nie miała przy sobie różdżki i 2) odszukanie swoich rodziców (pomyślałam, że skoro wie, że Malfoy ich znalazł, to ona sama zacisnęłaby zęby i dalej szukała, bo przecież jak on to zrobił, to ona też może), ale potem - znów - wspomniałaś, że nie znalazła ich przez 5 lat, więc nawet nie mam nic tutaj do gadania. Jest wyjaśnione. :)
    Fajnie, że czuć pomiędzy nimi chemię, ale Draco nadal ma te swoje uprzedzenia i rozmyśla, czy splamienie rodu jej krwią to dobry pomysł. Widać, że trzymasz się kanonicznego obrazu Malfoya. I przy okazji tej chemii nie mogłabym nie wspomnieć o bezbłędnej Ginny, która skomentowała ich relację w sposób, który wywołał uśmiech na mojej twarzy.
    W sumie chyba spodziewałam się trochę więcej zaangażowania w zapobieżenie tej sytuacji ze strony Harry'ego. Mimo że Draco jest jego dobrym kumplem, to jednak Hermiona jest przyjaciółką, a to, co robi, to wchodzenie w małżeństwo z przymusu. Powinien się chyba trochę bardziej zainteresować, znów uruchomić jakieś swoje znajomości, wznowić poszukiwania, cokolwiek, byleby tylko Granger nie musiała się poświęcać. Bo oni (Ginny również) podeszli do tego tak trochę obojętnie, jakby to nie była tragedia dla Hermiony. Nie wiem, może faktycznie tak bardzo lubią Malfoya, że uważają, iż wszystko będzie okej?

    A teraz siadaj przed klawiaturą i pisz nowy rozdział, bo chcę się dowiedzieć, jak to się wszystko dalej rozwinie. :) To nie jest żaden nakaz, oczywiście, żeby nie było. Taka mała motywacja, żeby się bardziej chciało, bo masz nową czytelniczkę.

    PS Widziałam komentarz anonima o tej korekcie i jest mi przykro, że Cię to spotkało. Uważam, że tego typu wytykanie błędów (a właśnie to nawet nie jest wytknięcie błędów, bo zero konkretu i jeszcze w nieuprzejmy sposób) jest czystym chamstwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka a nie inna reakcja Ginny i Harry'ego wyjaśni się niebawem (albo nieco później, ale się wyjaśni). Mam już plan, jak to zrobić, ale brakuje mi czasu i motywacji żeby usiąść i napisać. Z drugiej strony, skoro Hermionie nie udało się przez 5 lat, a Malfoyowi tak, to może jednak coś w tym jest. ;p

      Bardzo bardzo bardzo mi miło, że tu wpadłaś. :D Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Ci się spodobało. Ten tekst to taki trochę eksperyment, więc to mnie jeszcze bardziej cieszy i nastraja optymistycznie. Dziękuję!

      Chamstwo, no ale co zrobić? Czytałam już nie takie komentarze, więc specjalnie (na szczęście) się nie przejęłam. Ale dobrze, że nie jestem sama w tym poglądzie.

      Usuń
  5. Ja to kocham!!! Chcę więcej! Poprostu cód, miód i orzeszki. Najbardziej chyba nie mogę doczekać się miesiąca miodowego i dziecka ;)
    Ppzdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna nowa czytelniczka do Ciebie przydreptała!!! <3 Cieszę się, że znalazłam Trzy Etapy ^^ Piszesz super i nie mogę się doczekać następnej części. Oby wena i motywacja szybko się znalazła ^^ (taś taś Wena! Taś taś Motywacja! Gdzie jesteście? Wracajcie szybko bo vvLily chcę nowy rozdział haha xd)
    Pozdrawiam najmocniej <3
    ~vvLily

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy będzie kolejna część? Już nie mogę się doczekać :(

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest świetne! Cudownie piszesz więc może warto dokończyć?
    Trzymam kciuki za wene ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po dwóch rozdziałach niestety muszę powiedzieć, że opowiadanie niezbyt mnie do siebie przekonało. Nie mam nic przeciwko historiom, gdzie ważny elementem jest aranżowane małżeństwo, jednak tutaj pozostawia to pewien niesmak. Nie wyobrażam sobie, żeby kanoniczna Hermiona zgodziłaby się na taki układ, nawet dla odnalezienia rodziców, bo nie mówimy tu wyłącznie o fasadowym małżeństwie, ale również o pełnieniu roli inkubatora. Sama w życiu nie zgodziłabym się na taki okropny układ, szczególnie że Hermiona mogłaby po prostu dalej szukać, ewentualnie poprosić kogoś kompetentnego o pomoc, skoro Malfoy po roku odnalazł Grangerów, to jest to wykonalne zadanie. Dziwi mnie też zachowanie Harry’ego i Ginny. Gdyby moją najlepszą przyjaciółkę postawiono w takiej sytuacji, to w życiu nie zachowywałabym się, jakbym była z tego powodu zadowolona, wręcz przeciwnie, starałabym się odwieźć ją od podjęcia takiej decyzji, dlatego nie potrafię zrozumieć, czemu Ginny wydaje się tym pomysłem zachwycona, a Harry jest co najmniej bierny.

    Druga rzecz, która mnie mocno gryzie, to motywacja Malfoya. Zostanie Ministrem Magii? Szczerze mówiąc, to zakrawa o strefę marzeń sennych. Przede wszystkim Draco w Twoim opowiadaniu jest za młody i niedoświadczony, żeby ubiegać się o tak ważne stanowisko. Dobra, ubiegać się może, jednak szanse ma wybór ma nijakie. Pięć lat to zbyt krótki okres, aby nabrać odpowiedniego doświadczenia i zebrać zaplecze polityczne. Nawet gdyby mu się udało z tymi dwoma rzeczami, to jeszcze pozostaje kwestia przeszłości, której małżeństwo z Hermioną na rozwiązałoby do końca. Wybory to czas wyciągania wszystkich grzeszków. Poza tym jakoś nie widzę, że ktokolwiek uwierzyłby w całą tę maskaradę z Hermioną. Zważywszy na ich przeszłość proces zakochiwania musiałby trochę potrwać, żeby był wiarygodny. Z kolejności wydarzeń wnioskuję, że Hermiona najpierw normalnie chodziła na randki z innymi facetami, a potem nagle wyciekły plotki o rzekomym romansie z Malfoyem i od razu się zaręczyli, akurat kiedy Draco stara się o urząd ministra.

    Popracowałabym też tutaj nad schematycznością pewnych fragmentów, za często wspominasz o tym, co Hermiona na siebie założyła albo co po kolei robiła. Przydałoby się więcej monologów wewnętrznych, czegokolwiek, co pozwoliłoby czytelnikowi bardziej wczuć się w emocje targające bohaterami. Rozumiem, że celujesz w bardziej „lekką” opowieść, mimo to wybrałaś dość niefortunne elementy, które kiepsko grają z takim tonami, jeśli oczywiście chcesz, żeby opowiadanie było w miarę realistyczne.

    Z plusów dialogi są naprawdę płynne i na ogół przez cały tekst przeszłam bez większych zgrzytów. To przyjemna odmiana, bo ostatnio trafiam głównie na opowiadania, które mnie męczą albo w połowie tekstu po prostu odpływam. (;

    Z konkretnych błędów: jeśli będziesz robić większą korektę, to przyjrzyj się powtórzeniom, zwłaszcza z czasownikiem „być”. Draco ma na imię Draco, nie Dracon. (; Gdzieś tam w drugiej części masz też literówkę z „chwili”, „ech” przez „ch” i ministra przemianowałaś na magistra. ;p

    I tak na koniec powiem, że to tylko moja opinia, więc się zbytnio nią nie przejmuj. Przy dramione chyba moje czepialstwo wspina się na wyżyny. (‘;

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #MagiczneSmakołyki #DyniowePaszteciki

      Zjadło mi hasztagi przy kopiowaniu. (";

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.