JEDNA CHWILA [miniaturka]

Znów przychodzę z jednopartówką Dramione, ale nic nie poradzę na to, że tak bardzo kocham ten ship. ♥ Znowu dość smutny tekst, ale jakoś lubię pisać właśnie takie Dramione. No nic, mam nadzieję, że wyrazicie swoją opinię na temat poniższej miniaturki. :3 


Wchodząc do pociągu na King's Cross, miałam mieszane uczucia. Nie do końca wiedziałam, co było ich powodem, ale miałam swoje podejrzenia. Bo chociaż uwielbiałam Hogwart, miejsce, które uważałam za drugi dom, bałam się. Bałam się do niego wracać. A powodem, przez który odczuwałam właśnie takie uczucia, był Draco Malfoy. Ale z drugiej strony byłam wściekła. Wściekła na to, że ta jedna osoba sprawiała, że odczuwałam niechęć do powrotu. Nie wiedziałam, co przyniesie przyszłość i nie byłam pewna, czy jestem gotowa na to, aby się z tym zmierzyć.
Całe wakacje marzyłam o tym, aby w końcu wrócić, zaszyć się w bibliotece i wdychać zapach starych ksiąg. A gdy przyszło co do czego, z niepokojem i wahaniem stawiałam krok za krokiem.
Miałam wielką ochotę jeszcze bardziej znienawidzić za to Malfoya, ale... W głębi duszy czekałam na jakiś przełomowy moment, w którym okaże się, że całe moje wakacje były tylko dziwnym snem, a on wciąż jest tym samym próżnym arystokratą co zawsze. Wtedy, dopiero wtedy, mogłabym go nienawidzić w dalszym ciągu. Ale potrzebowałam potwierdzenia. Potwierdzenia, że Malfoy wcale nie potrafi być miły, czuły, przyjacielski.


Biegłam, z każdym krokiem przyspieszając. W myślach przeklinałam samą siebie, że byłam na tyle głupia, aby nie wziąć ze sobą bluzy z kapturem czy nawet parasola. Pogoda w Londynie zwykle była nieciekawa. Szaro, buro i ponuro. Chociaż nie zawsze – zdarzały się piękne, słoneczne dni. Ale ten taki nie był. Dlatego biegłam ile sił w nogach, aby jak najszybciej dotrzeć do domu, gdzie mogłabym wziąć prysznic, przebrać się w suche rzeczy, wypić gorącą herbatę i wbić sobie do głowy, aby zawsze, ale to zawsze, brać ze sobą różdżkę, gdziekolwiek bym szła.
Strumienie deszczu atakowały mnie, spływały po mnie. Całą twarz miałam mokrą, a woda spływająca po powiekach czasem utrudniała mi widzenie. Na horyzoncie pojawiła się jakaś postać w czarnym płaszczu. Tylko tyle zdolna byłam zobaczyć przez kurtynę wody. Drżałam już chyba na całym ciele. Nienawidziłam bezsilności, takiej jaką odczuwałam w tamtym momencie. A sprawy pogorszyły się jeszcze bardziej.
Tajemnicza postać zbliżała się z każdym krokiem. Wydawało mi się, że jest to mężczyzna. Szedł powoli, zdawał się nie zwracać uwagi na deszcz, podczas gdy ja biegłam przemoczona. Nie było na mnie ani jednej suchej nitki. Oddech zaczynał się urywać, biegłam coraz wolniej, wyczerpana. A na dodatek nie byłam dumna z tego, że jedyne co siedziało w mojej głowie, to stado przekleństw. Jedno gorsze od drugiego.
Podczas gdy w myślach wciąż powtarzałam do znudzenia tę samą wiązankę przekleństw, postać zbliżyła się na tyle, że za moment mieliśmy się mijać. Co jednak nie nastąpiło. W momencie, gdy znalazłam się na wyciągnięcie ręki od postaci, ona doskoczyła do mnie i łapiąc za łokieć, zatrzymała.


Pchnęłam drzwi pierwszego wolnego przedziału, jaki znalazłam i za pomocą różdżki przeniosłam swój bagaż na półkę. Z westchnieniem usiadłam na miękkim siedzeniu. Wspomnienie, jakie do mnie powróciło, sprawiło, że drżałam z zimna – chociaż wcale zimno mi nie było. Wywołała je moja pamięć.
– Przestań, Hermiono – szepnęłam sama do siebie, próbując przywołać się do porządku. – Wszystko jest okay. Jeszcze trochę i całkowicie zapomnisz o tamtych wydarzeniach...
Wtedy jeszcze nie było to możliwe....


Szare tęczówki uparcie wpatrywały się w moje, gdy oboje staliśmy w ciemnym zaułku, do którego mnie wciągnął. Opierałam się o metalowe, nieco pordzewiałe drzwi, a nad nami znajdował się mały daszek.
– Granger... – szepnął, jakby zdziwiony, że to ja.
– Malfoy – odpowiedziałam. – Czego ode mnie chcesz?
Wtedy przysunął się bliżej mnie i zdałam sobie sprawę z tego, że on – w przeciwieństwie do mnie – jest suchy. Nie było na nim ani kropelki wody. W tamtej chwili zazdrościłam mu, chyba pierwszy raz w życiu zazdrościłam czegoś Malfoyowi. Wciągnęłam ze świstem powietrze, gdy przysunął się jeszcze bliżej, a jego klatka piersiowa przyciśnięta była do mojej. Oddech miałam nierówny, nieregularny – nie tyle od biegu, co od jego bliskości. Bałam się, co mógłby mi zrobić. Byłam nieuzbrojona i w tamtym momencie znów wiązanka mało inteligentnych słów pojawiła się w mojej głowie. Nie miałam jak uciec.
– W tej chwili jest tylko jedna rzecz o jakiej marzę i nikt nie jest w stanie mi jej dać – szepnął. – A ty akurat pojawiłaś się na drodze...
Zacisnęłam powieki, doskonale zdając sobie sprawę z tego, o co mu chodzi: chciał mnie zabić, planował mnie zabić i... zabije mnie! A ja nie mogłam uciec. Nie mogłam nic na to poradzić. Zaciskałam powieki coraz mocniej, pragnąc wniknąć w drzwi za mną.
Zawsze myślałam, że umrę ze starości, mając te osiemdziesiąt lat, a w tamtym momencie czułam nie tylko strach przed śmiercią, ale i rozczarowanie, że stanie się to tak szybko. Ale wtedy Malfoy mnie zaskoczył.
Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje, nie rozumiałam tego. Dopiero gdy otworzyłam zaskoczona powieki i ujrzałam jego zamknięte, zdałam sobie sprawę z tego, że... on mnie całuje. Jego wargi były zimne, ale miękkie i co mnie zdziwiło najbardziej: czułe. Nie trwało to długo, zaledwie kilka sekund, a później odsunął się lekko i szepnął:
– Potrzebowałem zaledwie jednej małej chwili czułości.


Samotna łza spłynęła po moim policzku. Przypomniałam sobie, że po tym wydarzeniu też byłam rozbita. Między wykorzystana, a zaskoczona. Kogo jak kogo, ale Malfoya nie podejrzewałabym o takie marzenia. Jedna mała chwila czułości, tak? A przez niego ja miałam wiele dłuższych chwil niewiedzy i niezrozumienia.
Nagle drzwi przedziału otworzyły się gwałtownie i stanął w nich Malfoy. Przez moment był zmieszany, ale sekundę później przybrał swoją zwyczajową, kpiącą minę. Zacisnęłam powieki, gdy z jego ust padały nieprzyjemne słowa. A gdy wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi, po policzku spłynęła kolejna, samotna łza.
A więc wszystko jest po staremu. To była zaledwie jedna chwila czułości.



3 komentarze:

  1. Ujęła mnie ta miniaturka.
    Nie jest przesłodzona, ani niepotrzebnie przerysowana.
    Według mnie napisałaś jedną z lepszych miniaturek, jakie miałam przyjemność czytać. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. #MagiczneSmakołyki #DyniowePaszteciki

    Przykro mi to pisać, ale niestety, nie podobała mi się ta miniaturka. W porównaniu do pozostałych dwóch, które czytałam, jest... słaba. Przede wszystkim, nie potrafię sobie wyobrazić aż tak rozemocjonowanej Hermiony. Zazwyczaj starała się myśleć racjonalnie, a nie panikować. Okej, sytuacja, w której Malfoy się do niej przytulił, mogłaby zaskoczyć, ale żeby zaraz płakać? Z drugiej strony, wątpliwym jest, żeby Malfoy tak po prostu podszedł do Hermiony bez żadnego powodu. Brakuje mi tutaj podłoża, dlaczego w ogóle tak postąpił. Poza tym nawet jeżeli już by ją pocałował, na bank na końcu nie wyznałby przed nią (przed nikim), że potrzebuje chwili czułości...

    Moim zdaniem cała ta sytuacja jest mocno naciągana.

    Aby nie krytykować po całości, znalazłam też jeden plus. Bardzo podobało mi się, gdy Hermiona myślała, że Draco chce ją zabić. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz co? Ja lubię takie komentarze. Jak tak mi to wytknęłaś, to przynajmniej sama się zastanowiłam i.. rzeczywiście coś mi tu nie pykło. Czytam Twój komentarz chyba już czwarty raz i naprawdę to widzę. Trochę mnie chyba poniosło. XD

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.