KATHARSIS [miniaturka]


We've been through this such a long time
Just tryin' to kill the pain, oh yeah
November rain, Guns N' Roses

To samo miejsce, ten sam czas, ta sama okoliczność...
Duża polana na średniej wielkości pagórku, umiejscowionym tuż obok i nieco ponad autostradą. W dole auta jechały jeden za drugim, jedno szybciej, inne wolniej, rozbryzgując na boki strugi deszczu, odbijające się od ciemnego asfaltu. Żaden z kierowców nie patrzył w bok. Nikt nie zauważył dwóch, na pozór samotnych postaci, siedzących na pagórku, niedbających o zimne strugi deszczu.

Ona — jej brązowe włosy pod wpływem wody robiły się ciemniejsze. Na ustach drgał smutny i zarazem gorzki uśmiech, a w oczach szkliły się łzy.
Doskonale pamiętała tamten dzień. Dzień, w którym zginęło tak wiele osób. Tak wiele ludzkich istnień. Tak wiele przyjaznych dusz. Tak bardzo jej drogich. Pamiętała krzyki bólu, którym towarzyszył szum deszczu. Prośby, błagania. Gdy zamykała oczy, widziała pod powiekami zielone błyski, wydobywające się z różdżek.
Zacisnęła pięści.
Chciała nie czuć, nie pamiętać. Chciała zapomnieć.
Potrzebowała oczyszczenia.

On — jego zwykle miękkie blond włosy oklapły pod wpływem deszczu. Jego twarz, jak zawsze, nie wyrażała żadnych uczuć. Był obojętny.
Deszcz zawsze przypominał mu o zbrodniach przeszłości. Mimo tylu lat, jakie minęły od Bitwy, on wciąż pamiętał. W samotności wszystkie zabite przez niego dusze odwiedzały go. Niemalże czuł ich obecność obok. Wszystkie demony atakowały go w chwilach słabości.
W nocy śnił koszmary, a gdy budził się oblany potem, jego usta bezgłośnie powtarzały: avada kedavra.
Chciał się uwolnić. Chciał nic nie czuć.
Potrzebował oczyszczenia.

Gdy pierwszy raz w tym miejscu Hermiona spotkała Dracona, minęło pięć lat od Bitwy o Hogwart. Jej zwykle opanowaną twarz oszpecił grymas wściekłości na jego widok. Zacisnęła pięści, ale gdy spojrzała w jego oczy, stalowo-srebrne, zimne, w których jednak dostrzegła cień czegoś, czego opisać nie potrafiła, uspokoiła się.
Od tamtej pory oboje przychodzili w to samo miejsce — w jej miejsce, w którym zaakceptowała jego obecność — zawsze, gdy padał deszcz.
Oboje ścigani wspomnieniami. Demonami przeszłości.
Oboje potrzebujący oczyszczenia i chwili zapomnienia.
Oboje rozumieli siebie nawzajem, chociaż przeszłość ścigała ich z innych powodów.
I oboje wiedzieli, że spotkają się następnym razem, gdy będzie padał deszcz... 



(c) tumblr

Dawno nie pisałam nic Dramione, a przeczytałam dzisiaj kilka wesołych, śmiesznych drabbli i tak mnie natchnęło, aby coś napisać. Sam pomysł siedział w mojej głowie od kilku dobrych miesięcy, dopiero dziś ujrzał światło dzienne. Mam ogromną nadzieję, że wyrazicie swoje zdanie na temat tej króciutkiej pracy. Pamiętajcie, że bardzo cenię sobie szczerość i uzasadnioną krytykę! ;)

6 komentarzy:

  1. Jestem u Ciebie z wizytą po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni. :)
    Drabble bardzo mi się podobało. Uwielbiam tę formę pisania i zawsze doceniam dobrze napisaną.
    Podoba mi się tu szczególnie sposób w jaki przedstawiłaś uczucia Hermiony i Draco. Aż chciałoby się więcej!
    Pozdrawiam,
    cien-przeznaczenia.blogspot.com
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale drabble powinno mieć równo sto słów. U Ciebie nawet na oko jest dużo więcej.
    Tak czy siak, bez względu na to, do jakiej kategorii zaliczyć ten tekst, uważam, że jest NAPRAWDĘ DOBRY. Nieprzekombinowany, w zasadzie subtelny, ale tam, gdzie trzeba, mocniejszy, w melancholijnym klimacie. Niemalże poczułam przytłaczające ich wspomnienia, smutek, poczucie winy. Koniec wojny wcale nie oznacza uwolnienia się od niej. Zarówno on, jak i ona tkwią w tym nadal, nie znajdując oczyszczenia, ale za to odnajdując siebie nawzajem. Żadnych wzniosłych uczuć, jedynie pewnego rodzaju zrozumienie, trochę mniejsze osamotnienie.
    Zakochałam się w stylu i na pewno wrócę tutaj do Ciebie na Trzy etapy.
    Gratuluję dobrego tekstu i życzę weny na kolejne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh, najwyraźniej nie dowiedziałam się aż tak dokładnie, jak chciałam... Może i nie nadaje się na drabble... Zmienię na miniaturkę! Dziękuję za zwrócenie uwagi. I jest mi naprawdę bardzo miło, że tekst przypadł do gustu. ;) Co prawda Trzy Etapy po czymś takim mogą Cię rozczarować (nie będą specjalnie kreatywne, a i styl nieco inny), ale i tak mam nadzieję, że jeszcze się u mnie pojawisz. ;)

      Usuń
    2. Tak, pewnie na miniaturkę pasowałoby lepiej. W końcu one nie mają określonej długości. ;)
      I doskonale rozumiem, że styl będzie nieco inny przy dłuższym tekście. W krótkich mamy większą wolność w tworzeniu, co doskonale widać. W przypadku opowiadania wszystko już powinno być wytłumaczone i logiczne, w miarę możliwości.
      Tak czy siak, pojawię się, żeby się przekonać, co tam stworzyłaś. :)

      Usuń
  3. Piękna miniaturka.
    Tutaj zawsze powinny znaleźć się jakieś uwagi lub rady, jednak tu nie ma potrzeby tego robić. Nic dodać, nic ująć.
    Życzę dużo weny!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. #MagiczneSmakołyki #DyniowePaszteciki

    Okej. Nie wiem, co napisać. Miniaturka powala swoją prostotą, w głębi której kryje się przepiękna opowieść. Nigdy nie lubiłam tekstów pisanych w podobnym stylu, gdzie co chwila powtarzało się słowo, chcąc nadać mu mocy i większego znaczenia. Tutaj jednak, o dziwo, taka koncepcja pasuje. Ba! Nie potrafię sobie wyobrazić innej, za co chapeau bas. Jedyne, co mogłabym zmienić, to końcówkę. Wystarczyłoby napisać tylko to ostatnie zdanie, niepotrzebnie wyjaśniając, dlaczego Hermiona i Draco siedzą tam razem. Nadałoby to historii jeszcze większego charakteru i swego rodzaju tajemnicy. :)

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.