MENTAL - Rozdział 2


Nienawidziłem takich momentów. Byłem rozbity i nie miałem pojęcia, co robić. Ta dziewczyna, młodsza ode mnie o zaledwie rok czy może dwa, była w niebezpieczeństwie. A ja o tym wiedziałem. I w ciągu ostatnich pięciu dni nic z tym faktem nie zrobiłem.
Ostatnim razem, gdy komuś pomagałem, skończyło się to śmiercią kilku osób i mimo iż miało to miejsce trzy lata temu, wciąż się z tym nie pogodziłem. I nie pogodzę się nigdy. Bo świadomość, że przez ciebie, przez twoje chęci i dobre intencje, zginęli niewinni ludzie, jest zbyt przerażająca i nie pozwala ci iść dalej.
Przez moją głowę przelatywały różne myśli. Kim tak naprawdę była ta czarnowłosa dziewczyna? Co takiego zrobiła, że miała skończyć w tak okropny sposób?
Zniecierpliwiony podniosłem się z kanapy i ruszyłem do kuchni, w celu odgrzania jakiegoś jedzenia, które choć na chwilę mogłoby odciągnąć moje myśli od niebieskookiej dziewczyny. Nie wiedziałem nawet, jak ma na imię.
– Zamknij się, Calum – powiedziałem do siebie i skrzywiłem się, słysząc własny głos, odbijający się od ścian cichego i prawie pustego budynku. Nie raz się zastanawiałem, po co mi tak wielki dom, skoro i tak mieszkam sam, jednak nie doszedłem do żadnych sensownych wniosków i niczego z tym nie zrobiłem.
Znalazłem w lodówce drugą połowę pizzy, gdyż pierwsze pół już kiedyś skonsumowałem. Z cichym westchnieniem włożyłem ciasto do mikrofali i ustawiłem zegar na 5 minut. Nie znałem się na gotowaniu, ani niczym takim, ale sądziłem, że 5 minut powinno wystarczyć. Jeśli nie, ustawię na kolejnych kilka.
Nie widziałem różnicy w tym, czy zjem teraz, czy za 10 minut. Co to miało do rzeczy, skoro w mojej głowie po raz kolejny budził się instynkt superbohatera? Myślałem, że trzy lata temu na dobre się go pozbyłem. Jednak jak widać, historia lubi się powtarzać.
Już nie raz się zastanawiałem, dlaczego tak jest, że gdy masz dobre intencje, zwykle kończy się to źle? Czy to naprawdę grzech chcieć komuś pomóc? Czemu zawsze, bez wyjątku, coś się dzieje zupełnie na opak, niż powinno?
Życie jest niesprawiedliwe.
– Gratulacje Calum, masz takie głębokie życiowe myśli – powiedziałem z kpiną w głosie. – Plus dziesięć do inteligencji, za mówienie do siebie – mruknąłem.
– Jakbym miał kogokolwiek, z kim mógłbym porozmawiać – odpowiedziałem z sarkazmem samemu sobie.
Musiało być ze mną naprawdę źle, skoro kłóciłem się na głos z własnym alter ego. Piszczący dźwięk, wydawany przez mikrofalówkę, odciągnął mnie od ponurych myśli. Z wielkim uśmiechem wyciągnąłem z niej pizzę i postawiłem talerz na stole. Z lodówki wyjąłem ketchup i oblałem ciasto gęstym sosem.
– Mniam – oznajmiłem wszem i wobec, z pełną buzią.
Jedzenie zniknęło z talerza w ciągu dwóch minut. Byłem mocno głodny. Zegar, wiszący na ścianie, wskazywał godzinę szesnastą. Nie miałem niczego w ustach od wczorajszego południa, nie licząc trzech herbat.
Wciąż nie byłem najedzony, lecz obraz wysokiej szatynki z metra wciąż nie dawał mi spokoju i nie pozwalał myśleć o niczym innym.
Czy powinienem jej pomóc? Tego nie wiedziałem, ale byłem pewien, co powinienem zrobić w tej chwili. Bo przecież nie zaszkodzi, jeśli postaram się o niej czegoś dowiedzieć, prawda? Kilka informacji nie powinno pociągnąć za sobą konsekwencji.
Wróciłem do salonu i ze stolika wziąłem białego iPhone’a, od razu wystukując na ekranie znajomy numer. Przyłożyłem telefon do ucha i mnie musiałem długo czekać. Osoba po drugiej stronie odebrała niemal natychmiast.
– Musisz mi pomóc – rzuciłem na wstępie.
– Czuję się świetnie, dzięki, że pytasz – odpowiedział mi kpiący głos.
– Daj spokój, Ashton, po co te wstępy?
– Masz rację, ale czasem było by miło – mruknął. – Mów, o co chodzi.
– Chcę znaleźć pewną dziewczynę. Nie wiem, jak się nazywa, ale wiem, jak wygląda.
– Czyżby Hood spotkał na ulicy miłość swojego życia? Napisz na Facebooku do jakiegoś „spotted” czy coś – jęknął.
– Nie – warknąłem zirytowany. – Ona jest w niebezpieczeństwie – dodałem po chwili ciszy.
– O nie – jęknął. – Calum – powiedział ostrożnie – miałeś już się nie bawić w herosów czy pieprzonych bożków.
Był moim przyjacielem od bardzo dawna. Bawiliśmy się w piaskownicy. Potem chodziliśmy przez kilkanaście lat do jednej klasy w szkole. Byłem świadkiem jego pierwszej bójki, a on mojego ściągania na klasówce z geografii. Pomagałem mu, gdy po raz pierwszy się zakochał, a on był przy mnie, gdy trzy lata temu rozwaliłem swój świat na kawałeczki. To on pomagał mi zebrać je do kupy i dzięki niemu nie leżałem teraz zakopany w ziemi i nie wąchałem kwiatków od dołu. Martwił się o mnie, a ja nie mogłem mu mieć tego za złe. Ale czemu nie mógł mi tego chociaż trochę ułatwić?
– Chcę się tylko czegoś o niej dowiedzieć – powiedziałem, próbując przekonać i jego i siebie.
– Jasne – prychnął.
– Proszę, Irwin. Po prostu… Znajdź mi ją. Proszę.
– Jak wygląda? – zapytał zrezygnowany.
Opowiedziałem mu całe zdarzenie z metra. Mimo iż od tamtego czasu minęło kilka długich dni, ja pamiętałem każdy najmniejszy szczegół, jakby to było dwie godziny temu.
Słuchał mnie uważnie i robił notatki, gdyż słyszałem dźwięk skrobania długopisem po kartce papieru. Obiecał, że zrobi wszystko co w jego mocy, aby ją znaleźć, chociaż wcale nie było łatwo.
Ale czy ja aby na pewno chciałem ją znaleźć?

Hmm... W Wordzie wydawało się, że jest tego więcej... Myślałam, że napisanie tego zajmie mi trochę więcej czasu, a tu proszę... Jeden dzień XD Będę wdzięczna za każdą opinię :) Koneko


5 komentarzy:

  1. Ciekawe :). Ale jak Irwin ma ją znaleźć? :D Lubię twoje opowiadania fantastyczne, mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się równie szybko jak ten. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg. Ten rozdział jest niesamowity. Ohh...jestem ciekawa jak Ashton ma znaleźć tą dziewczynę. ~Camilla x

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie się zaczyna :) czekam na dalsze wydarzenia i kolejne rozdziały ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden wypadek zmienia wszystko. Zabiera jej najważniejsze osoby. Jak poradzi sobie w nowym mieście z nowymi "rodzicami"? Czy odnajdzie szczęście? Czy znajdzie miłość? Czy ktoś pozwoli spojrzeć jej inaczej na świat i sprawi by chociaż na chwilę zapomniała o tym dniu? Czy jednak wszystko pójdzie na marne? Czy ON powróci? Koszmary stanął się rzeczywistością?
    Zapraszam na swojego bloga :)
    http://surly-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.